Złoto dla krecików, Bitcoin dla sekty, a leszcz jak zwykle wybiera po nagłówku haha
Odpowiedzi (16)
Na długi termin patrzyłbym przede wszystkim na własny cel i tolerancję dużych wahań. Złoto może pełnić inną rolę niż Bitcoin, więc niekoniecznie trzeba wybierać tylko jedno. Ja raczej rozważyłbym małą część obu i regularne dokładanie, zamiast próbować trafić idealny moment.
bitcoin to dla mnie cyfrowe kasyno i jeszcze zobaczymy dno
Złoto spokojniejsze, ale Bitcoin potrafi zrobić większy zjazd niż niejeden leszcz po debiucie
tu gruby specjalnie podbija narrację o bezpieczeństwie złota, żeby potem zebrać bitcoina taniej. fundy zawsze wiedzą, gdzie są słabe ręce.
A co wybieracie przy horyzoncie dziesięciu lat?
dzisiaj każdy jest ekspertem od bitcoina, a jutro będzie płacz
Kto teraz kupuje złoto, a kto tylko czeka na tańsze wejście?
nie wierzę w te odbicia, po takim entuzjazmie zwykle przychodzi gleba
Czy Bitcoin ma jeszcze sens, jeśli ktoś nie chce codziennie patrzeć na kurs?
złoto przynajmniej nie robi takich fikołków, bitcoin to syf dla mocnych nerwów
Ja patrzę na oba aktywa osobno, bo mają inne ryzyko i zachowują się różnie. Nie wrzucałbym całych oszczędności w jedną rzecz.
Czy złoto nadal ma sens bez odsetek? I jak wy oceniacie ryzyko Bitcoina przy takiej zmienności?
Grube ryby sypią żeby zebrać tanio, a my mamy się bać jak zwykle
Jak gruby skończy zbierać, to dopiero pokaże kierunek, teraz fundy tylko ubijają kurs
Kto teraz właściwie kupuje, skoro jedni straszą krachem, a drudzy końcem świata?
Kreciki kopią, sekta hodluje, a leszcz robi za płynność haha