Wiley nagle odkrył, że kurs może rosnąć — dziś już około 6%, a wczoraj dorzucił prawie 3%. Od początku roku jest już około 87% wyżej, więc kreciki pewnie szykują narrację o spółce życia, haha. Pytanie tylko, czy przy 54 zł jest tu jeszcze paliwo, czy zaczyna się klasyczne ubieranko spóźnionych? Trzymać i patrzeć na dalszy ciąg, czy raczej nie czekać aż rynek wrzuci tę imprezę do pieca?
Wiley na fali
Anonim· 24 sierpnia 2026 20:48· 0