Portfel ostatnio mocno mi spadł i nie wiem, czy przeczekać, czy ograniczyć stratę. Z drugiej strony część pozycji urosła wcześniej i kusi, żeby zrealizować zysk — jak do tego podchodzicie? Patrzycie na fundamenty, ustalacie poziom wyjścia, czy po prostu nie zaglądacie codziennie?
Odpowiedzi (10)
Najważniejsze, żeby wcześniej ustalić, po co kupowało się daną spółkę i na jak długo. Jeśli powód inwestycji się nie zmienił, sam spadek kursu nie musi oznaczać, że trzeba reagować w panice. Przy zyskach można rozważyć częściową realizację, ale próby idealnego trafienia w górkę i dołek zwykle kończą się większym stresem niż pożytkiem.
Ja tam dokupiłem po przecenie, będzie pompa i na północ!
Ktoś ma zasadę, przy jakim spadku redukuje pozycję? Czy trzymacie wszystko przez kilka lat bez ruszania?
no i znowu sypia, dno jeszcze przed nami chyba
to głównie makro robi nerwówkę, stopy i wojny ruszają całym rynkiem naraz, nic dziwnego że słabe ręce uciekają
jak to rozgrywacie przy pierwszym portfelu? lepiej trzymać gotówkę na dokładki czy wejść od razu?
Rynek reaguje na politykę, cła i decyzje banków centralnych, a nie tylko na wyniki pojedynczej spółki. Dopóki nie ma jasnego sygnału z makro, zmienność może zostać z nami
kto kupil na gorce ten teraz patrzy jak portfel leci w glebe
Czy ktoś trzyma takie pozycje długoterminowo mimo dużych wahań?
Sam staram się nie zmieniać planu pod wpływem jednego czerwonego dnia. Mam kilka różnych pozycji i nie dokładam tylko dlatego, że coś spadło — najpierw sprawdzam, czy nadal rozumiem tę inwestycję. Przy mocnych wzrostach częściowe zabezpieczenie zysku daje mi większy spokój, choć nie ma gwarancji, że później odkupię taniej.