Wszyscy mówią o inwestowaniu, a potem przychodzi gleba i trzeba sprzedawać w najgorszym momencie. Myślę, ile trzymać w gotówce albo EDO czy ROR, a ile wrzucać na rynek. Do tego kredyt cały czas wisi nad głową, więc może najpierw spłata i fundusz awaryjny, bo ten syf dopiero się zaczyna
Odpowiedzi (5)
Ja zacząłbym od określenia kilku miesięcy podstawowych wydatków jako poduszki, w łatwo dostępnym miejscu. Dopiero nadwyżkę dzieliłbym między szybszą spłatę kredytu a inwestowanie, zależnie od kosztu kredytu i własnej tolerancji na spadki. Najważniejsze, żeby przy bessie nie być zmuszonym do sprzedaży.
no jasne, najlepiej trzymać wszystko w skarpecie i czekać aż inflacja zrobi z tego posmiewisko haha
Kredyt, gotówka, obligacje a na końcu i tak rynek zrobi swoje i będzie gleba
jak zacznie się sypać, to poduszka stopnieje szybciej niż te wasze plany na spokojną emeryturę
Przy napięciach na świecie i wojnach zmienność jeszcze zostanie z nami. Stopy, inflacja i decyzje banków centralnych będą ważniejsze niż forumowe mądrości, więc gotówka i obligacje dają trochę oddechu, ale cudów nie ma