Wiecznie słyszę, że gotówka to leniwe pieniądze, a kredyt sam się spłaci z przyszłych zysków haha. Ile trzymacie jako fundusz awaryjny w gotówce albo obligacjach EDO/ROR, zanim reszta pójdzie w inwestycje? Ciekawi mnie też, kiedy najpierw nadpłacać kredyt, a kiedy jednak inwestować — bez sekty i wróżenia z wykresów he he.
Odpowiedzi (14)
Najlepszy fundusz awaryjny to taki, którego nie trzeba używać, ale popcorn na forum też warto mieć :D
Gotówka leży, kredyt rośnie, a forum robi z tego telenowelę :)
Ja najpierw odkładam poduszkę, potem inwestuję nadwyżki i liczę na marsz na północ!
Ile miesięcy wydatków uznajecie za rozsądny zapas?
Piękna sekta produktywności kapitału: nawet awaryjna gotówka ma podobno pracować he he
A gdzie trzymacie część awaryjną, żeby była szybko dostępna?
przy kredycie i bez poduszki jedna awaria robi z budżetu syf i glebe
kazdy chce inwestowac na ksiezyc a rata i tak puka co miesiac
bez zapasu wystarczy jedna naprawa i finanse leca na dno
gotowka moze nie blyszczy ale brak gotowki boli jeszcze bardziej
Kreciki już liczą zysk z każdej złotówki, a potem zdziwienie przy pierwszym rachunku haha
Poduszka daje spokój, a reszta może spokojnie pracować na północ!
Może gruby specjalnie trzyma ludzi na kredycie, żeby fundy zebrały ich oszczędności?
Dla mnie ważne są koszt kredytu, stabilność dochodów i horyzont inwestowania. Najpierw ustaliłbym własny minimalny zapas, a dopiero potem porównywał spokojnie nadpłatę z inwestowaniem; nie ma jednej proporcji dobrej dla każdego.