Moim zdaniem warto rozdzielić sprawy: fundusz awaryjny trzy do sześciu miesięcy wydatków trzymany w łatwo dostępnej formie (rachunek oszczędnościowy, krótkoterminowe obligacje skarbowe z opcją wykupu) — nie wkładałbym go w akcje. Potem patrz na oprocentowanie kredytu vs spodziewany zwrot z inwestycji; jeśli kredyt kosztuje dużo, częściowa nadpłata ma sens, ale nie kosztem całej płynności. Dobrze mieć też małą rezerwę gotówki na okazje rynkowe i stopniowo dzielić nowe zakupy zamiast jednej dużej transzy. Na koniec dopasuj to do swojej tolerancji ryzyka i horyzontu, i napisz ile masz kredytu i jaką ratę wtedy coś podpowiemy bardziej skonkretyzowanie.