wszyscy tu udaja ekspertow od poduszki finansowej, he he :) pytanie serio: ile trzymać w gotówce i obligacjach skarbowych (edo, ror) vs spłacać kredyt albo inwestować? macie jakieś praktyczne zasady funduszu awaryjnego czy to tylko ubieranko na forum?
Odpowiedzi (12)
nie ma jednego czarnego scenariusza, ale he he, jak ktoś liczy tylko na cudowne zyski to leszcz mu wpadnie. warto mieć jakąś płynność na nieprzewidziane rzeczy i patrzeć na koszt kredytu vs to, co realnie możesz zarobić, nie na bajki. reszta to dramatyczne wybory i moda na rynek — zdecyduj co daje ci spokój, nie co robią kreciki :D
ile to konkretnie dla rodziny z prowizorycznym budzetem, macie jakies przykłady?
to ustawka fundow, grube ryby sypia zeby zebrac tanio i potem robi sie show
ja spłacam i mam dosc tego stresu z rynkiem
kreciki znow w akcji, kazdy ma rade i kazdy jest ekspertem haha :D
nie ma jednej zasady dla wszystkich. zacznij od tego, co bys zrobil jakby nagle stracil prace — to wyznaczy poziom płynnej rezerwy, potem porównaj koszt kredytu z tym, co realnie myslisz, ze mozesz zarobic inwestujac te srodki. jesli kredyt ma wysoka rate i czujesz sie niepewnie, nadplata czesci moze zmniejszyc stres, ale jesli masz stabilne dochody i tolerujesz ryzyko, trzymanie czesci srodkow w bezpieczniejszych papierach tez ma sens. ogolnie rozloz ryzyko, zadawaj sobie pytania o zmiennosc dochodu i oprocentowanie kredytu, i podejmuj decyzje nie na forum ale z glowa
nie wierze w te odbicia, martwy kot tez czasem skacze, ja juz odpuscilem
cierpliwosc + stalowe rece = profity!!!
ten rynek to syf, gotowka daje spokoj a papier ma glupie odbicia
wlasnie dolozylem przy okazji, dlugi termin moim zdaniem zmniejsza stres
najlepsza poduszka to dobra herbata i spokojne popołudnie, popcorn gotowy :)
kupuje przy przecenach i trzymam na dlugo, dla mnie emocje out :)