ING po 451 zł dziś znowu lekko pod kreską, a od początku roku i tak ma około 37% na plusie — no ale sekta zaraz ogłosi, że tylko chwilowe ubieranko haha. Przez pięć dni kurs zjechał już 3%, więc pytanie co dalej: realizacja zysków czy kreciki robią swoje? Trzymać i patrzeć, czy lepiej nie czekać aż bank do pieca dorzuci?