No i mamy coroczny konkurs: kto pierwszy przestraszy się inflacji, stóp NBP i końca hossy, haha. Złoto oczywiście ma nas podobno uratować, a kreciki już liczą, ile papieru zostało w portfelu. Jak wy to widzicie — bardziej bać się inflacji i wysokich stóp, czy raczej paniki na rynku?
Odpowiedzi (10)
Na spokojnie rozdzieliłbym te tematy. Inflacja wpływa na codzienne wydatki, a stopy NBP na koszt pieniądza i wyceny aktywów, więc reakcja rynku nie musi być oczywista. Złoto może pełnić rolę dodatku, ale nie traktowałbym go jako gwarantowanej ochrony w każdej sytuacji.
inflacja to idealny temat dla grubego, bo drobni maja sie bac i sprzedawac w panice. fundy potem zbiora taniej, a szorty beda opowiadac ze hossa skonczona. klasyczne ubijanie kursu tylko w wersji makro
inflacja jeszcze nie powiedziala ostatniego slowa, bedzie gleba
To nie wygląda mi na zwykłą nerwówkę. Grube ryby mają swoje modele, a my dostajemy nagłówki o inflacji i stopach, żeby łatwiej było ustawić tłum. Jak wszyscy spanikują, fundy pewnie będą spokojnie zbierać.
Złoto jako magiczna tarcza, stopy jako magiczny młotek, a leszcz siedzi pośrodku i liczy straty haha. Sekta makro znowu ma odpowiedź na wszystko, tylko portfel jakoś nie rośnie :)
Sam temat inflacji potrafi bardziej przestraszyć niż jej realny wpływ na konkretny portfel. Ja bym nie zakładał, że jedna decyzja o stopach od razu zmieni cały rynek. Ale kolorowo też nie jest, dno może być dalej przed nami
ja juz ograniczylem ryzyko bo nie chce ogladac kolejnej fali spadkow, reszta niech zgaduje co zrobi nbp
hossa nie konczy sie od jednego komunikatu, ale slabe rece beda sypac przy kazdym naglowku
najlepsza strategia to kupic spokoj na wczoraj, dzisiaj juz tylko ubieranko i nerwy haha
Idę sprawdzić cenę popcornu, bo przy inflacji on też chyba zostanie aktywem defensywnym :D