No i leszcze wybierają ETF po wykresie, a potem odkrywają prowizję, spread i W-8BEN haha — akumulujący czy wypłacający, jak to u was wygląda w praktyce?
Odpowiedzi (17)
Wypłacający też ma sens, jeśli ktoś chce widzieć gotówkę na koncie, księżyc nie jest tylko dla akumulacji!
W-8BEN to nie ozdoba. Gruby wie, gdzie pobrać swoje, a drobny dopiero po fakcie sprawdza potrącenia.
Prowizja, spread, podatek — portfel ma więcej rachunków niż człowiek po świętach :D
przy tych kosztach i podatkach i tak wyjdzie syf, a przy spadku jeszcze spread dobije
Najpierw sprawdziłbym tabelę opłat konkretnego brokera i funduszu. Prowizja przy zakupie to jedno, spread drugie, a opłata bieżąca ETF-u działa przez cały czas. Przy akumulującym odpada ręczne reinwestowanie, ale wybór zależy od tego, czy potrzebujesz wypłat.
Ja dokupuję akumulujący i lecę na północ, mniej klikania, więcej pompy!!!
Wypłata dywidendy, przewalutowanie, spread i już jest dno nie inwestowanie
jak doliczysz wszystkie koszty to zysk robi gleba
Akumulujący brzmi wygodnie, ale papierologia i tak potrafi zrobić dno z prostego inwestowania
Akumulujący i regularne wpłaty, za kilka lat będzie pompa oraz księżyc!
Czy przy wypłacającym ETF podatek rozlicza się jakoś inaczej niż przy akumulującym?
Ktoś wyjaśni, kiedy dokładnie ogarniać W-8BEN i czy trzeba go odnawiać?
ja już wyszedłem z tych podatkowych wygibasów, za dużo papierów i opłat... przy pierwszej korekcie słabe ręce zrobią swoje
Ja biorę akumulujący, prowizje pilnuję i spokojnie czekam na północ!
Akumulacja robi robotę, ja ostatnio dokupiłem i nie panikuję, jeszcze będzie pompa!
Najpierw sprawdziłbym dokumenty konkretnego ETF-u i zasady brokera, bo szczegóły potrafią się różnić. Dla mnie wygoda akumulacji jest ważna, ale każdy powinien policzyć koszty po swojemu.
a jak liczycie podatek przy sprzedaży etf po kilku latach? uwzględniacie każdą prowizję i spread?