Człowiek chce kupić prosty ETF, a dostaje formularze, prowizje i spread — piękny system dla krecików haha. Jak praktycznie liczycie różnicę między ETF-em akumulującym a wypłacającym, zwłaszcza przy zagranicznych dywidendach i W-8BEN? Chodzi mi też o realne koszty po drodze, nie folder reklamowy brokera.
Odpowiedzi (4)
Wybrałem wypłacający i po prowizjach oraz spreadzie wyszło mi więcej papierologii niż dywidendy
haha, leszcz widzi napis akumulujący i myśli że podatki poszły DO pieca, a potem przychodzi rozliczenie :)
w-8ben to podobno papier dla dobra drobnych, a fundy i tak wiedza jak zebrac swoje haha. przy wyplacajacym gruby bierze podatek po drodze, a my jeszcze mamy liczyc co zostalo
Najpierw sprawdziłbym, w jakim kraju jest zarejestrowany ETF i jakiego rynku dotyczą dywidendy. Przy akumulującym nie dostajesz wypłaty na rachunek, ale to nie znaczy, że fundusz omija podatki u źródła od dywidend spółek. Przy wypłacającym dochodzi rozliczenie otrzymanej dywidendy, a W-8BEN może mieć znaczenie głównie przy amerykańskich papierach i zależy od obsługi przez brokera. Do tego warto porównać tabelę opłat, minimalną prowizję i spread, bo przy małych zakupach to potrafi być ważniejsze niż sama różnica między klasami ETF-u.