Miners w liczbach

2–3×
lewar wyniku spółki wobec ceny surowca
dywidenda
w przeciwieństwie do samego surowca
brak contango
akcje nie tracą na rolowaniu kontraktów
royalty
model o najniższym ryzyku operacyjnym

Surowiec sam w sobie nie generuje gotówki — leży i czeka na wyższą cenę. Spółka wydobywcza (ang. miner) zarabia na różnicy między ceną surowca a kosztem jego wydobycia. To czyni ją inwestycją o innym charakterze niż fizyczny metal: z potencjałem dywidendy, ale i z dodatkowymi ryzykami.

Lewar operacyjny — miecz obosieczny

Kluczowa cecha miners to lewar operacyjny. Jeśli kopalnia wydobywa złoto za $1200 za uncję, a cena rynkowa to $2000, zysk wynosi $800. Gdy cena wzrośnie o 25% (do $2500), zysk skacze do $1300 — czyli o ponad 60%. Koszty są w dużej mierze stałe, więc każdy ruch ceny surowca jest w wyniku spółki spotęgowany. Działa to jednak w obie strony: gdy surowiec tanieje, zyski miners spadają znacznie szybciej — a najsłabsze kopalnie wpadają pod kreskę.

Dlatego miners są bardziej zmienne niż surowiec. ETF na kopalnie złota potrafi urosnąć i spaść 2–3× mocniej niż samo złoto. To dobre w hossie surowcowej, bolesne w bessie. Miners to „lewarowana" wersja surowca — z większym potencjałem i większym ryzykiem.

Trzy rodzaje spółek wydobywczych

TypCzym jestRyzyko
Producenci (majors)duże, działające kopalnie (BHP, Newmont, Freeport)umiarkowane, płacą dywidendy
Juniorzymałe firmy szukające/budujące złożabardzo wysokie — wiele upada
Royalty / streamingfinansują kopalnie w zamian za udział w produkcjinajniższe — bez kosztów operacyjnych

Model royalty/streaming — najmniej ryzyka

Najciekawszy i najmniej znany model to royalty/streaming. Firmy jak Franco-Nevada czy Wheaton Precious Metals nie kopią same — dają kopalniom pieniądze na inwestycję, a w zamian dostają prawo do kupowania części przyszłej produkcji po niskiej, ustalonej cenie. Dzięki temu mają ekspozycję na surowiec, ale nie ponoszą ryzyka rosnących kosztów wydobycia ani kosztownych awarii. Są też z natury zdywersyfikowane (finansują wiele kopalń). To często najbezpieczniejszy sposób na ekspozycję wydobywczą.

Ryzyka, o których trzeba pamiętać

  • Ryzyko jurysdykcji — kopalnia w niestabilnym kraju może zostać znacjonalizowana albo obłożona nowymi podatkami. Te same złoża w Kanadzie i w Kongu to dwie różne inwestycje.
  • Koszty wydobycia — rosnące ceny energii i pracy potrafią zjeść marżę mimo wysokiej ceny surowca.
  • Ryzyko egzekucji — opóźnienia budowy, awarie, gorsza jakość złoża niż zakładano.
  • Sam surowiec — gdy metal tanieje, lewar operacyjny działa boleśnie w dół.

Jak to kupić jako Polak

Najprościej przez ETF-y na sektor wydobywczy, które dywersyfikują ryzyko pojedynczej kopalni: na kopalnie złota („VanEck Gold Miners UCITS"), na miedź (np. Global X Copper Miners) czy na szerokie górnictwo („iShares MSCI Global Metals & Mining"). Dla pojedynczych pozycji popularne są majors (BHP, Newmont, Freeport) i spółki royalty (Franco-Nevada, Wheaton) — przez XTB, Saxo, IBKR.

Argument za i przeciw — miners zamiast surowca

Za: lewar na cenę surowca, dywidendy, brak pułapki contango; model royalty daje ekspozycję przy niskim ryzyku operacyjnym.

Przeciw: większa zmienność niż sam surowiec, ryzyko korporacyjne i jurysdykcji; juniorzy bywają loterią. Akcje kopalni mogą spaść mimo drożejącego surowca, jeśli firma źle zarządza kosztami.

W skrócie. Spółka wydobywcza to lewarowana wersja surowca — mocniej rośnie i mocniej spada, ale płaci dywidendy i nie ma contango. Producenci to umiarkowane ryzyko, juniorzy to loteria, a royalty/streaming (Franco-Nevada, Wheaton) to najbezpieczniejszy, zdywersyfikowany sposób na ekspozycję wydobywczą.