Jeff Schmid, prezes Banku Rezerwy Federalnej w Kansas City, powiedział we wtorek wieczorem, że inflacja w USA jest zbyt wysoka, a jej obniżenie będzie wymagało wyższych stóp procentowych.
„Biorąc pod uwagę siłę popytu i inwestycji, nie uważam, aby obecne nastawienie polityki pieniężnej było restrykcyjne” – powiedział Schmid podczas przemówienia w Omaha w stanie Nebraska. „Dlatego uważam, że sprowadzenie inflacji do celu Fedu na poziomie 2% będzie wymagało zaostrzenia polityki pieniężnej”.
Schmid nie będzie członkiem Federalnego Komitetu Otwartego Rynku z prawem głosu aż do 2028 roku. Ocenił, że najnowsze dane o inflacji za czerwiec pokazały zachęcające spowolnienie wzrostu cen, ale przedwczesne byłoby przywiązywanie zbyt dużej wagi do pojedynczego odczytu w porównaniu z ostatnimi trendami.
Wskaźnik cen wydatków konsumpcyjnych (PCE) wzrósł w czerwcu o 3,3% rok do roku po wyłączeniu zmiennych cen żywności i energii. W maju wzrost wynosił 3,4%. W ujęciu miesięcznym bazowy PCE wzrósł o 0,1%, wobec 0,3% w maju. W ujęciu ogólnym PCE zwiększył się o 3,7% rok do roku, po wzroście o 4,1% w maju.
Schmid zauważył, że zmienne ceny ropy zarówno podbijały inflację w poprzednich miesiącach, jak i przyczyniły się do jej spadku w czerwcu.
„Ponieważ ceny ropy ponownie rosną, nie wiadomo, jak trwała okaże się jakakolwiek ulga wynikająca ze spadku cen energii” – powiedział.
Podkreślił jednak, że wyższa inflacja nie wynika wyłącznie z cen energii. W ciągu poprzednich 12 miesięcy inflacja z wyłączeniem energii wyniosła 3,2%. To około 0,5 punktu procentowego więcej niż w czerwcu ubiegłego roku.
Schmid przestrzegł także przed przypisywaniem wysokiej inflacji wyłącznie szokom podażowym. Gospodarka przeszła serię takich wstrząsów: najpierw podczas pandemii, następnie po gwałtownym wzroście cen ropy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, później w związku z cłami, a obecnie przez kolejny wzrost cen ropy na tle wydarzeń na Bliskim Wschodzie.
Jego zdaniem inflacja zależy od równowagi między podażą a popytem. Jeśli popyt nie jest silny, prawdopodobnie nie dochodzi do gwałtownego wzrostu cen. Silny popyt tworzy natomiast warunki, w których zakłócenie podaży może doprowadzić do dużych podwyżek cen.
„Szok podażowy ma zupełnie inny wpływ na inflację, gdy popyt jest silny, niż wtedy, gdy popyt jest słaby” – powiedział Schmid.
Schmid powołał się na niedawne opracowania zespołu Fedu z Kansas City. Wynika z nich, że w przeszłości szoki energetyczne wpływały na inflację i oczekiwania inflacyjne zwykle tylko tymczasowo. Działo się tak dlatego, że Fed reagował na presję wynikającą ze wzrostu cen.
Schmid wskazał również, że najlepszą miarą inflacji jest indeks PCE, ponieważ najlepiej odzwierciedla siłę nabywczą pieniądza.
„Rolą Fedu nie jest wpływanie na cenę pojedynczego dobra lub usługi, lecz utrzymanie łącznej siły nabywczej dolara względem wszystkich dóbr i usług w gospodarce” – powiedział Schmid.
„Łączny indeks cen, taki jak PCE, jest najlepszą miarą tej siły nabywczej i powinien być celem polityki Fedu”.
Przewodniczący Fedu Kevin Warsh powołał zespół zadaniowy, który ma rozważyć stosowanie innych miar inflacji, w tym średnich obciętych, które pomijają skrajne wartości.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.