Przejdź do treści
InwestHubDla inwestora — bez reklam

Podatki Partii Pracy mogą zdusić sektor prywatny

Redakcja InwestHub · 23 sierpnia 2026 11:54

Narastają spekulacje, że John Healey może nałożyć dodatkowy podatek na banki.

Podatkowa ofensywa Partii Pracy okazała się boleśnie skuteczna.

Dziesięcioletnie zamrożenie progów podatkowych, rozpoczęte za kadencji Rishiego Sunaka, ówczesnego ministra finansów z Partii Konserwatywnej, a następnie przedłużone przez Rachel Reeves, stopniowo wepchnęło miliony pracowników do wyższych progów podatkowych.

Zamrożenie progów uderzyło w gospodarstwa domowe, ale jednocześnie pozwoliło kolejnym ministrom finansów uniknąć jeszcze bardziej dotkliwych podwyżek podatków.

Oficjalne dane pokazały, że w lipcu John Healey pożyczył 1,8 mld GBP, aby zbilansować finanse publiczne. Ekonomiści przewidywali wcześniej, że rząd w ogóle nie będzie musiał pozyskiwać pieniędzy na rynkach.

Oznacza to, że pożyczki zaciągnięte przez państwo od początku tego roku podatkowego są o 2,3 mld GBP wyższe niż rok wcześniej. Główną przyczyną są wyższe wydatki na świadczenia społeczne.

Lepsze od oczekiwań wpływy podatkowe mogą jednak pomóc rządowi przed październikowym budżetem.

Office for Budget Responsibility (OBR), czyli niezależny urząd monitorujący podatki i wydatki państwa, podał, że podatek dochodowy oraz składki na ubezpieczenia społeczne, będące dwoma największymi źródłami dochodów, przyniosły w lipcu 42,5 mld GBP. To o 1,6 mld GBP więcej niż rok wcześniej.

Po zaledwie czterech miesiącach nowego roku podatkowego wpływy z podatku dochodowego i składek na ubezpieczenia społeczne są już o 2,3 mld GBP wyższe od prognoz OBR.

OBR poinformował w piątek, że wzrost wynagrodzeń „spowolnił mniej, niż oczekiwano, szczególnie w sektorze publicznym”.

Podobny mechanizm był widoczny wcześniej. Jeremy Hunt, ostatni konserwatywny minister finansów, skorzystał z niego w 2023 roku. Następstwa wojny w Ukrainie wypchnęły wtedy inflację do poziomu dwucyfrowego, a pracownicy zaczęli domagać się wyższych płac.

Szybszy wzrost wynagrodzeń w połączeniu z zamrożonymi progami podatkowymi zwiększył wpływy z podatków o 60 mld GBP, ponieważ pracownicy musieli oddawać fiskusowi większą część swoich dochodów.

Mimo że gwałtowny wzrost inflacji podniósł koszty obsługi długu i wydatki na świadczenia o około 35 mld GBP, Hunt uzyskał ostatecznie dodatkowe 27 mld GBP.

Rachel Reeves odnotowała podobny efekt w ubiegłym roku. OBR obniżył wtedy prognozy produktywności, zmniejszając jej margines finansowy o 16 mld GBP. Jednocześnie wyższa inflacja i szybszy wzrost wynagrodzeń stopniowo zwiększały wpływy podatkowe.

Wyższa inflacja ponownie podniosła nominalną wartość gospodarki. Przy zamrożonych progach podatku dochodowego Reeves mogła skierować do budżetu dodatkowe 11 mld GBP.

W rezultacie wyższa inflacja i szybszy wzrost płac mocno zwiększyły wpływy podatkowe. W marcu były one o 16 mld GBP wyższe od prognoz, mimo obniżenia szacunków dotyczących produktywności.

Ekonomiści ostrzegają jednak, że ministerstwo finansów nie może w nieskończoność polegać na zamrożonych progach podatkowych ani na tak zwanym drenażu fiskalnym. Drenaż fiskalny oznacza stopniowy wzrost obciążeń, gdy wynagrodzenia rosną, ale progi podatkowe pozostają bez zmian.

Martin Beck z WPI Strategy powiedział: „Wzrost wynagrodzeń w sektorze prywatnym już wyraźnie zwalnia, co oznacza, że podstawa napędzająca drenaż fiskalny staje się coraz mniej dostępna.

„Niezwykle silny wzrost płac w sektorze publicznym nie może trwale go zastąpić, ponieważ rząd już teraz ma trudności z ograniczeniem wydatków”.

Dodał, że pracownicy zaczynają dostrzegać skutki zamrożenia progów podatkowych. Mogą próbować obniżać swoje dochody podlegające opodatkowaniu, zwiększając składki emerytalne, pracując mniej godzin, a nawet odmawiając przyjęcia awansów.

Wpływy z podatku od osób prawnych również okazały się wyższe od oczekiwań. OBR podał, że w lipcu wyniosły one 6 mld GBP. To o 1,1 mld GBP więcej niż rok wcześniej i znacznie powyżej prognoz urzędu.

W piątek OBR zaznaczył, że wyższe wpływy są „zgodne z solidnymi komunikatami o wynikach” publikowanymi w ostatnich miesiącach przez banki detaliczne i inwestycyjne.

To zwiększyło spekulacje, że Healey podniesie podatki w najbardziej dochodowych sektorach, aby sfinansować plany wydatków publicznych Andy’ego Burnhama.

Ostrzeżenia te mają szczególne znaczenie dla sektora usług finansowych, który odpowiada za ponad 1 GBP na każde 25 GBP brytyjskiej produkcji gospodarczej.

Jamie Dimon, dyrektor generalny JP Morgan, największego kredytodawcy na świecie, ostrzegł niedawno Healeya przed dalszym podnoszeniem podatków dla banków.

Jego zdaniem taki ruch mógłby skłonić banki do przeniesienia działalności za granicę.

Według organizacji branżowej UK Finance brytyjskie banki już teraz podlegają jednej z najwyższych stawek podatkowych na świecie — niemal 47%. W Amsterdamie stawka wynosi 42%, we Frankfurcie 39%, a w Nowym Jorku 28%.

W tym kontekście UK Finance ostrzegło, że Niemcy planują obniżać podatek od osób prawnych o 1 punkt procentowy rocznie w latach 2028–2032. Wielka Brytania stałaby się tym samym jeszcze bardziej odstającym przypadkiem na tle innych państw.

Organizacja dodała: „W czasie, gdy porównywalne jurysdykcje starają się poprawić swoją konkurencyjność, kluczowe jest, aby brytyjska polityka podatkowa i regulacyjna zmierzały w tym samym kierunku. Powinny wspierać inwestycje oraz zdolność sektora do finansowania wzrostu całej gospodarki”.

Dane są ostrzeżeniem dla rządu. Jeśli Healey będzie nadal zwiększał obciążenia sektora prywatnego, może osłabić wzrost gospodarczy, na którym opiera finansowanie wydatków publicznych.

Zobacz nasze centrum wiedzy o Makro i gospodarka

▸ Komentarze (0)

Komentujesz jako Anonim. Bez konta, bez emaila.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.