Kredyt konsumencki w USA spadł najbardziej od prawie 6 lat — możliwe, że winne są zwroty podatków
W maju amerykański kredyt konsumencki niespodziewanie skurczył się o 182 mln USD. To pierwszy miesięczny spadek od listopada 2024 r. Wcześniej ekonomiści oczekiwali, że po kwietniowym wzroście o 20,8 mld USD pożyczki zwiększą się jeszcze o 17,5 mld USD.
Największa niespodzianka dotyczyła kredytu odnawialnego, czyli przede wszystkim kart kredytowych. W maju saldo kredytu odnawialnego spadło o 5,3 mld USD — to drugi największy miesięczny spadek od listopada 2020 r.
Dla porównania: w marcu saldo wzrosło o 10,7 mld USD, a w kwietniu o 11,5 mld USD, więc maj przyniósł wyraźne odwrócenie trendu.
Równocześnie kredyt nieodnawialny — obejmujący m.in. kredyty samochodowe i pożyczki studenckie — wzrósł o 5,1 mld USD. W ujęciu miesięcznym był to najmniejszy wzrost od lutego.
Dlaczego spadek może nie oznaczać poprawy sytuacji konsumentów Niższe zadłużenie na kartach kredytowych nie musi od razu oznaczać, że gospodarstwa domowe realnie poradziły sobie lepiej. Jedna z możliwych przyczyn to większe zwroty podatków.
Po zmianach podatkowych uchwalonych w ramach ustawy podpisanej przez prezydenta Donalda Trumpa „One Big Beautiful Bill Act” — według Tax Foundation — w 2026 r. gospodarstwa domowe mogą otrzymać łącznie nawet do 100 mld USD wyższych zwrotów. Takie pieniądze mogły w maju wzmocnić domowe budżety i pozwolić spłacić część sald kart kredytowych bez trwałej poprawy codziennych finansów.
To, co ludzie dostają „od ręki” ze zwrotu podatku, zwykle nie rozwiązuje problemu na stałe. Ceny żywności pozostają wysokie, rachunki za media nadal rosną, a koszty energii w wielu regionach kraju utrzymują presję.
Gdy jednorazowe wpływy się kończą, gospodarstwa domowe mogą wracać do korzystania z kart kredytowych. Dodatkowo dochodzi koszt utrzymywania długu: przeciętne oprocentowanie kart kredytowych wynosi 22,15%. Przy tak wysokim poziomie każda kolejna rata staje się w praktyce dużo droższa, co utrudnia wyjście z pętli zadłużenia.
W tle rosną też problemy konsumenckie Do spadku kredytu w maju doszła jeszcze druga niepokojąca informacja. Liczba upadłości konsumenckich wzrosła.
Według dostawcy danych o upadłościach Epiq AACER w maju liczba indywidualnych upadłości wzrosła o 8% rok do roku. Jednocześnie likwidacje w ramach rozdziału 7 zwiększyły się o 10% w porównaniu z rokiem wcześniej.
Takie dane zwykle nie idą w parze z tym, że konsumenci stają się bardziej zdyscyplinowani finansowo. Co ważne, jeden raport miesięczny nie przesądza jeszcze o długoterminowym trendzie, bo saldo kredytów potrafi wyraźnie wahać się z miesiąca na miesiąc.
Jednak maj wygląda jak miesiąc, w którym spłaty kart mogły chwilowo wyprzedzić narastające trudności: z jednej strony niższe zadłużenie na kartach, z drugiej — rosnące ryzyko upadłości i rekordowo wysokie koszty pożyczania.
Najważniejsze wnioski z maja Na pierwszy rzut oka majowy spadek kredytu konsumenckiego wygląda korzystnie. Z danych wynika jednak, że saldo kredytu odnawialnego zmalało o 5,3 mld USD, a jednocześnie oprocentowanie kart pozostaje powyżej 22%, a liczba upadłości rośnie.
Jeśli spłaty były napędzane głównie jednorazowymi wpływami ze zwrotów podatków, to po ich wygaśnięciu zadłużenie może znów zacząć rosnąć. Wtedy konsumenci odczują kolejny okres presji, a to może przełożyć się także na szerszą kondycję gospodarki.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.