Czy producenci układów pamięci budują za dużo mocy produkcyjnych?
Akcje producentów chipów pamięci spadły wcześniej w tym tygodniu m.in. przez obawy, że branża może zwiększać moce produkcyjne szybciej, niż wyniesie to popyt. W takim scenariuszu w przyszłości mogłoby dojść do nadpodażu, co zwykle uderza w ceny.
Pojawiło się pytanie, czy firmy faktycznie budują za dużo mocy. Jedna strona ocenia sytuację jako problem po stronie podaży, a nie popytu.
Z perspektywy Bohdana Kucheriavyi nie widać jeszcze ryzyka zbyt dużej podaży. CEO SK Hynix (SKHY) miał niedawno powiedzieć, że rok 2027 będzie prawdopodobnie najgorszy w historii branży pod względem podaży. Podobną uwagę przekazało też kierownictwo Micron (MU) podczas ostatniej konferencji wynikowej: według zarządu bieżący popyt przewyższa możliwości dostaw spółki w praktycznie każdej kategorii produktów aż do 2028.
Kucheriavyi zwraca uwagę na twarde liczby z zapowiedzi firm. Micron podał prognozę 50 mld USD przychodów kwartalnie, a Sandisk (SNDK) oczekuje kolejnego, blisko dwukrotnego wzrostu skali biznesu w pojedynczym kwartale. To jego zdaniem oznacza, że moce istniejące dziś nie są wystarczające.
Żeby poradzić sobie z problemami po stronie dostaw, Samsung (SSNLF) zwiększa moce produkcyjne o ok. 50% w tym roku. SK Hynix planuje też kilkukrotne podwyższenie wydatków na infrastrukturę i pozyskało 26,5 mld USD w ramach debiutu na Nasdaq.
W całej Korei Południowej branża ma dodatkowo inwestować co najmniej 880 mld USD w układy scalone i centra danych. Sam Micron zapowiedział, że do 2035 r. zainwestuje w Stanach Zjednoczonych ponad 250 mld USD.
Większość nowych mocy ma zacząć działać w 2027 r. Analityk podkreśla jednak, że jeśli rozwój infrastruktury pod sztuczną inteligencję wyhamuje dokładnie w momencie uruchamiania nowych fabryk, ceny pamięci mogą nie utrzymać się na dotychczasowych poziomach. W historii branży spadki cen nie były łagodne.
Z jego punktu widzenia największa różnica w tej fazie cyklu to umowy „take-or-pay” (czyli zobowiązania do odbioru z góry ustalonych ilości lub zapłaty za ich brak) oraz wielomiliardowe depozyty od klientów. Takie rozwiązania mają dawać producentom pewną ochronę, ale nie usuwają samego cyklu.
Pythia Research również nie widzi jeszcze nadpodażu. Analitycy wskazują, że firmy zwiększają moce agresywnie, ale obecne nakłady nadal nie nadążają za dynamicznym popytem napędzanym przez AI. Wskazują, że DRAM i NAND mają utrzymywać się w deficycie podaży do 2027 r.
W tym kontekście zwracają uwagę na przesuwanie się popytu w stronę pamięci o wysokiej przepustowości, czyli HBM (high-bandwidth memory). HBM zużywa znacznie więcej mocy wafrowej niż konwencjonalny DRAM, co dodatkowo ogranicza podaż i opóźnia ryzyko nadprodukcji.
Jednak obraz może się zmienić około 2028 r. Zdaniem Pythia Research fala nowych fabryk może wejść wtedy do produkcji, a wydatki na infrastrukturę AI mogą zacząć hamować. DRAM i HBM mają pozostać relatywnie ciasne, ale NAND — ich zdaniem — jest bardziej narażony na nadwyżki, bo ekspansja jest szybsza, a konkurencja większa.
Jaden Mealy uważa, że problemem jest dziś raczej niedobór podaży, a nie nadmiar. Jego zdaniem wynika to z dyscypliny po stronie podaży: część graczy, jak SK Hynix i Samsung, powstrzymuje się przed budowaniem zbyt szybko, żeby chronić marże i nie dopuścić do jeszcze głębszego dołka w cyklu cenowym niż ten, który wchodzi teraz.
Największa niepewność dotyczy jednak przyszłości. Mealy podkreśla, że prognozy CapEx (czyli wydatków inwestycyjnych na nowe moce) są ogromne i zakładają, że popyt na AI będzie rósł dalej w horyzoncie 2027–2028. Jeśli popyt okaże się słabszy, można zobaczyć zderzenie z planowaną podażą. Jeśli natomiast utrzyma się tempo inwestycji w AI, moce mogą pozostać „ciasne”, a wydatki będą się uzasadniać.
Dyskusje o HBM na forum
Forum spółki →▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.