Cel JPMorgan dla S&P 500: 8 000 punktów. Czy rynek jest zbyt drogi?
Redaktor naczelny Yahoo Finance Brian Sozzi wraz z uczestnikami programu „Opening Bid” omawia perspektywy JPMorgan (JPM) dla indeksu S&P 500 (^GSPC), w tym cel na koniec roku na poziomie 8 000 punktów oraz to, co podwyższony wskaźnik CAPE może oznaczać dla akcji i szerokiego rynku.
JPMorgan prognozuje, że indeks S&P 500 może osiągnąć 8 000 punktów na koniec roku. Taki poziom może wydawać się zaskakujący, ale zdaniem rozmówców uzasadniają go wyjątkowo mocne wyniki spółek.
Tom ocenił, że prognoza ma sens, jeśli wzrost zysków utrzyma się na obecnym poziomie. Inwestorzy byli przyzwyczajeni do rocznej dynamiki zysków na poziomie 7%, 9%, 10% czy 11%, tymczasem obecnie wynosi ona około 20%. Duży udział ma w tym sektor technologiczny, ale wyraźny wzrost zysków widać także w wielu innych sektorach. Dlatego, choć poziom 8 000 punktów może wydawać się nieco szokujący, stojące za nim uzasadnienie jest przekonujące.
Uwagę zwraca również wskaźnik CAPE, czyli skorygowany cyklicznie wskaźnik cena/zysk. Mierzy on wycenę akcji na podstawie średnich zysków z dłuższego okresu. Wskaźnik zbliża się do poziomu około 44-krotności, obserwowanego podczas bańki internetowej.
Michael ocenił jednak, że obecna sytuacja różni się od tej z 1999 roku. Wówczas rynek był napędzany przede wszystkim wzrostem mnożników wyceny, czyli tym, ile inwestorzy byli gotowi płacić za jednostkę zysku. Obecnie głównym motorem wzrostów są same zyski spółek.
Dłuższe cofnięcie indeksów mogłyby wywołać inwestycje, które nie przyniosą oczekiwanych rezultatów. Na razie nie widać jednak wczesnych sygnałów takiego problemu. Google odnotowało 80% wzrostu działalności chmurowej przy marży na poziomie 35%.
Brett Johnson, komentując zamówienie SpaceX, wskazał z kolei na roczny okres zwrotu z inwestycji kapitałowych. Oznacza to, że nakłady kapitałowe miałyby się zwrócić w ciągu jednego roku. Inwestycje te zostały niemal określone jako koszt wytworzenia sprzedanych produktów, a nie nakłady kapitałowe.
Tom zwrócił uwagę, że wskaźnik CAPE jest przede wszystkim narzędziem opartym na danych z przeszłości. W jego ocenie ważniejsze jest analizowanie prognozowanych zysków. Jednocześnie nie należy zakładać, że nie ma scenariusza spadkowego. Wysoka dynamika prognozowanych zysków, rosnące przychody z chmury i duże portfele zamówień, które stały się swego rodzaju nowym modnym tematem, pochodzą obecnie od bardzo niewielkiej liczby klientów — przede wszystkim dużych firm zajmujących się sztuczną inteligencją, a także kilku innych podmiotów.
Jeśli oczekiwany popyt na rozwiązania związane ze sztuczną inteligencją nie zmaterializuje się, rynek może napotkać poważny problem. Dotychczas nie pojawiły się jednak oznaki takiego scenariusza — przynajmniej jeszcze nie.
▸ Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy/pierwsza — daj znać co myślisz.