Jako świeży leszcz próbuję ogarnąć, czy najpierw IKE, czy IKZE, zanim giełdowe kreciki zrobią mi ubieranko. Ile odkładać miesięcznie, żeby nie jeść samego ryżu, i czy na start lepiej akcje, czy ETF? Chcę zacząć spokojnie, bez rajdów do pieca i zostania forumowym pośmiewiskiem haha.